środa, 20 lipca 2011

"Pożeracz snów" Bettina Belitz


Ona - Elisabeth Sturm - wrażliwa jedynaczka. Choć może cieszyć się towarzystwem dwóch przyjaciółek, odczuwa doskwierającą jej samotność. Dlatego tym bardziej nie może pogodzić się z faktem, że wraz z rodzicami musi przeprowadzić się do małej wioski położonej tuż obok rozległych lasów Westerwaldu.

On - Colin Jeremiah Blackburn - niesamowicie przystojny, pociągający, a jednocześnie niedostępny. Elisabeth poznaje go w dość niecodziennych okolicznościach: to właśnie on pewnego dnia ratuje ją podczas burzy. Kilka dni później Ellie spotyka go ponownie, tym razem w klubie karate...

...i od tej pory, mimo niesprzyjającego losu i skrywanej przez niego tajemnicy, ich ścieżki życiowe skrzyżują się już na zawsze. Dziewczynę nawiedzają coraz dziwniejsze sny, a - jak się okazuje - to właśnie one naprowadzą ją na prawdziwą naturę Colina.

Niejednokrotnie miałam już styczność z książkami z gatunku paranormal romance. Przyznać trzeba, że naprawdę niezwykle ciężko wejść do przypadkowej księgarni i nie natknąć się na chociaż jedną pozycję tego rodzaju. Przeglądając nowości i zapowiedzi różnorodnych wydawnictw, nie da się nie zauważyć, iż niemalże każdy kolejny miesiąc to premiera kolejnego nowego cyklu o wampirach, aniołach, demonach, wilkołakach.... Zaskoczeniem w przypadku książki Bettiny Belitz jest więc fakt, iż nie pojawia się w niej żadna z tych istot. Autorka serwuje nam zupełnie świeżą kombinację człowieka nie będącego w pełni człowiekiem - mowa oczywiście o tytułowym Pożeraczu snów. Jednak czy dzięki temu zabiegowi powieść zyskuje na oryginalności? 

Mimo że opis "Pożeracza snów" brzmi banalnie, po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów byłam mile zaskoczona. Historia zaczyna się dość ciekawie, bohaterka nie okazuje się być pustą, narzekającą na wszystko panną, która ubolewa nad nierówno pomalowanymi paznokciami. Niestety - im dalej brnęłam, tym było gorzej. Zdarzały się momenty, kiedy zupełnie nic się nie działo, a jednak autorka potrafiła zapełnić kilka stron nic nie wnoszącymi do fabuły przemyśleniami Elisabeth. Oczekiwałam jakichkolwiek zwrotów akcji, czegoś, co odpowiednio zbudowałoby napięcie i podsyciło moją ciekawość. Jak można się domyślić - nie doczekałam się. Całość wydała mi się ogromnie mdła i nużąca, tylko nieliczne fragmenty czytałam z prawdziwym zainteresowaniem, nie byłam - a to znacznie odebrało mi radość z lektury - ciekawa nawet tego, jak zakończy się ta historia. 

Sięgając po "Pożeracza snów" miałam nadzieję, iż Bettina Belitz zabłyśnie wśród innych autorów paranormal romance. Liczyłam oczywiście na postać zwaną Pożeraczem snów. Skoro wampiry, wilkołaki i anioły stały się już niemalże tak powszechne, jak kropka na końcu każdego zdania, to czyż nowa, świeża hybryda nie powinna dodawać książce oryginalności? Powinna, oczywiście, jednak i tu Belitz nie wykazała się w dostatecznym stopniu. Niby otrzymujemy garść informacji na temat tego, czym są zmory i jaką rolę odgrywają w życiu głównej bohaterki, jednak odczułam w tej kwestii niedosyt i w dalszym ciągu uważam, że "Pożeraczowi..." nie udało się wybić ponad inne pozycje należące do tego samego gatunku. A szkoda, bo temat snów to temat rzeka, który można wyeksponować i rozwinąć w o wiele ciekawszy i bardziej sugestywny sposób.

Podsumowując, dodam tylko, iż w gąszczu wszystkich wymienionych wyżej minusów i wad należy zwrócić uwagę na to, iż nie jest to pozycja z górnej półki, a jedynie lekka, niezobowiązująca lektura, która ma na celu umilenie czytelnikowi wolnego czasu. Dlatego właśnie każdy, kto ma ochotę na tego typu książkę może śmiało sięgnąć po "Pożeracza snów" i spróbować odnaleźć się w historii Elisabeth - a nuż komuś spodoba się ona bardziej.


Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Znak

*** 

Na koniec kilka słów ode mnie - zaniedbałam ostatnio zarówno bloga, jak i same książki. Wakacyjna atmosfera oraz ciągłe upały odbierają mi chęci do czytania... Obawiam się, że dopadł mnie mały kryzys czytelniczy. Pozostaje mi jedynie mieć nadzieję, że minie szybko i bezboleśnie.  
Korzystając z okazji, chcę także podziękować za nominacje w zabawie blogowej One Lovely Blog Award (Lenalee, dm1994, Eta, Dominika Anna, Aleksandra, Meme :)). Bardzo cieszę się, że są osoby, które dostrzegły mnie w gąszczu innych blogerów i postanowiły wyróżnić moją Krainę Literatury. :) Osobiście jednak nie wezmę udziału w tym łańcuszku, gdyż całkiem niedawno poświęciłam jeden post na napisanie kilku faktów o sobie, dlatego robienie tego po raz kolejny uważam za bezsensowne. 
Pozdrawiam Was ciepło, trzymajcie się i maksymalnie korzystajcie z wakacji, bo wolnego czasu coraz mniej i mniej...

35 komentarze:

Domi pisze...

Wiesz, wydaje mi się, że to jest kwestia, która niedługo ulegnie zmianie. Moja biblioteka, chyba dwa lata temu, została wyróżniona jako miejsce promujące czytelnictwo i nowości biblioteczne znajdują się w osobnej wypożyczalni, razem z fotelami, maszyną na kawę, kącikiem dla dzieci :) Ostatnio jednak słyszałam, że w ramach walki z tymi okropnymi statystykami czytelniczymi biblioteki mają być lepiej dofinansowane, skoro książki są drogie, więc może i Twoja będzie lepiej zaopatrzona już niedługo :)

PS. Cudny avatar! Chyba zaraz aż sobie włączę "Plotkarę" :))

Liliowa pisze...

Domi - byłoby świetnie, bo rzeczywiście od jednej z Pań bibliotekarek słyszałam, że moja biblioteka, która jest właśnie po remoncie, zupełnie nie ma pieniędzy na zakup nowości wydawniczych. Więc myślę, że dofinansowanie zdecydowanie by się przydało:) Zresztą, gdyby ludzie (oczywiście ci czytający, odwiedzający biblioteki choć raz na rok) dowiedzieli się, że otwiera się przed nimi dostęp do nowych książek, chętniej korzystaliby z wypożyczalni.

P.S. Za każdym razem jak widzę swój avatar mam ochotę obejrzeć kolejny odcinek "Plotkary". :D

książkoholiczka pisze...

Raz miałam "przyjemność" czytania o miłości wampirów. chyba nigdy więcej. Współczuję czytania książki, chociaż dzięki Tobie wiem, po co nie sięgać. Szlag mnie trafia, gdy autor nie wiedząc co pisać zapełnia kolejne strony... niczym i zamiast 150 stronicowej średniej klasy książki powstaje 300 stronicowy gniot.

Liliowa pisze...

książkoholiczka - całe szczęście, ta książka nie ma w sobie ani jednego wampira, ufff;) Właśnie - czasem mam ochotę wyrwać połowę stron z książki, a tym skrócić ją o to, co zupełnie niepotrzebne. W przypadku "Pożeracza..." jest o tyle gorzej, że ta powieść liczy sobie aż 500 stron...

dm1994 pisze...

ja chyba nie skuszę się na tę książkę ,mam już dość paranormalnych historii przedłużanych na siłę

kasandra_85 pisze...

Książkę mam w planach. Przyznaję się, że to zwykła ciekawość, ale jednak. Poza tym okładka całkiem zachęcająca. Może, może kiedyś;).
Pozdrawiam!!

Kinga pisze...

A ja tak rzadko sięgam po paranormal romance, pomyślałam więc, że mogłabym spróbować z tą nową kombinacją (nie ukrywam, zabrzmiało interesująco).
Ale skoro piszesz, że mdłe i nużące... to chyba jednak się nie skuszę.
Pozdrowienia :))

MONIKA SJOHOLM pisze...

Nie dla mnie, ale widze, ze czytasz ''gorzka czekolade''- strasznie mi sie ta lektura podobala, mam nadzieje, ze tobie tez:)

Yossa pisze...

Ja też w łańcuszku niestety nie wezmę udziału, niedawno była podobna zabawa.
Co do książki - wszystkie moje złe przeczucia według Twojej recenzji okazały się prawdą, dlatego nie wiem, czy mam na nią ochotę.

Bujaczek pisze...

Musiałaś mi o niej przypominać ;(;P A już zapominałam, że mam manie na jej punkcie ;)

Natula pisze...

Recenzję przeczytałam po łebkach, bo książka już od miesiąca stoi na mojej półce i prosi się o czytanie, oczywiście myślę o niej non stop, ale co z tego jak są jeszcze inne knigi :-). Mam jednak nadzieję, że na dniach wezmę się za nią :-)

Meme pisze...

Mam przyjemność poinformować, że zostałaś nominowana przeze mnie do nagrody One Lovely Blog Award ;) szczegóły u mnie na blogu ;P

Heather pisze...

Po książkę nie sięgnę, pomimo że występują tu jakieś nowe, oryginalne stworzenia z nadprzyrodzonymi mocami, tym bardziej, że Twoja recenzja też nie była bardzo zachęcająca :) Życzę Ci, żeby Twój kryzys czytelniczy jak najszybciej minął.

Liliowa pisze...

Kinga - to tylko moja opinia, więc może jednak powinnaś spróbować? :) Choć skoro nie masz do czynienia z tym gatunkiem zbyt często, to może jednak warto byłoby wybrać coś lepszego:) W sumie ja nie za bardzo orientuję się w paranormalach, bo nie czytam ich nałogowo, podążając na każdą nowością...

Monika - czytam, czytam, właściwie powolutku zmierzam ku końcowi i ogromnie nad tym ubolewam, bo "Gorzka czekolada" jest wyśmienitą lekturą. :) Recenzję napiszę w najbliższym czasie na pewno:)

Bujaczek - i co, nadal masz na tę książkę taką ochotę? Moja recenzja raczej nie należy do pozytywnych. ;)

Natula - rozumiem, sama też tak czasem robię, żeby nie sugerować się opinią innych:)

Meme - za nominację dziękuję, bardzo mi miło, ale tak jak napisałam w poście nie pociągnę dalej tego łańcuszka:)

Heather - nowe to one są, ale do oryginalności im daleko... Są po prostu nudne, jakby niedopracowane.
A co do kryzysu - dziękuję za miłe słowa, przeganiam go jak tylko mogę:))

Nyx pisze...

Ja również życzę pozytywnego kopa energii.
A co do książki - mam na oku, ale najpierw mój stosik i rzeczy, które już KONIECZNIE muszę mieć.

Eta pisze...

Uprzejmie informuję, że zostałaś nominowana przeze mnie do One Lovely Blog Award ;) Szczegóły u mnie ;)

Dominika Anna pisze...

nominowałam cię do Only Lovely Blog Award. szczegóły u mnie :)

ksiązki raczej nie przeczytam. nie ciągnie mnie do niej.

Aleksandra pisze...

Mam już książki na najbliższe kilka miesięcy. ;)
PS Zostałaś przeze mnie nominowana do One Lovely Blog Award. Dopiero teraz zauważyłam, że postanowiłaś nie brać udziału. ;)

Liliowa pisze...

Nyx - dziękuję:) Myślę, że "Pożeracz..." zdecydowanie może poczekać;)

Eta, Dominika Anna, Aleksandra - dziękuję serdecznie za nominacje i choć postanowiłam nie brać udziału w tej zabawie, to jest mi bardzo miło, że mnie wyróżniłyście. :)

Varia pisze...

mam słabość do książek owianych senną atmosferą, dlatego Pożeracza chętnie poznam bliżej :)

Meme pisze...

Jedni dostrzegają więcej plusów, inni - minusów ;) Mimo wszystko ja mam na nią wielką ochotę ^^

Liliowa pisze...

Varia - tyle, że mnie ta atmosfera powoli zaczynała naprawdę usypiać... :)

Meme - właśnie dlatego ja nie mówię kategorycznie "nie polecam". Każdy, kto ma ochotę, powinien sięgnąć po tę książkę i wyrobić sobie własną opinię. :)

Dusia pisze...

Miałam bardzo dużą ochotę na lekturę tej książki. Szkoda, że rozczarowuje, ale i tak ją przeczytam ^^

Deline pisze...

Ja mile wspominam "Pożeracza snów" i nie żałuję, że przeczytałam to działo. Mam wielką ochotę na kolejną część ;p

Klaudia pisze...

No nie wiem, czytała już kilka recenzji tej książki i każda jest inna. Wydaje mi się być inna, bo nie ma tu wampirów i wilkołaków, które znienawidziłam. Może poszukam

Luna pisze...

Choć na razie nie mam ochoty na typowo lekkie książki, tematyka snów mnie fascynuje, więc może się kiedyś skuszę ;).

Co do Pretty Little Liars, to nie miałam pojęcia o polskiej premierze! Dzięki za informację :). Ja odnośnie do "A" mam różne spekulacje (nawet nie spoiler :D), jak na razie najbardziej prawdopodobną winowajczynią jest dla mnie Mona :).

Pozdrawiam ;)

Liliowa pisze...

Dusia - kwestia gustu, a nuż Ciebie nie rozczaruje:)

Deline - a to będzie kolejna część? :D Nigdzie nie spotkałam się z taką informacją.

Klaudia - nie zaszkodzi spróbować. :)

Luna - szkoda tylko, że te sny zostały przez autorkę potraktowane po macoszemu - niby są, ale prawie ich nie ma. ;)
Aha, i nie ma za co :D Ja próbuję nie typować, kto kryje się pod literką "A.", mam nadzieję, że przy zakończeniu nie będę rozczarowana. :P

Pozdrawiam wszystkich serdecznie! :)

justilla pisze...

Czytałam. Podobała mi się, choć dopiero po 200 stronach odczuwałam jakąś większa akcję, bo tak to było po prostu... sennie :)

Mani pisze...

Bardzo rzadko ostatnio sięgam po takie książki, bo boję się rozczarowania. Podoba mi się okładka "Pożeracza snów", ale skoro mówisz, że nic się tam nie dzieje, to dam sobie spokój.

Nika pisze...

Szukam od długiego czasu książki o podobnej tematyce, która sprostałaby moim oczekiwaniom, ale w mojej bibliotece jest ich naprawdę mało. Ale może, kiedy będę miała ochotę przeczytać "coś lekkiego", sięgnę po "Pożeracza Snów". ;)


Zapraszam również na blog z recenzjami: www.pergamin.blox.pl :)

Escritora pisze...

Książka bardzo fajna, chociaż czytywało się lepsze,ale naprawdę była lekka.

Zostałaś nominowana do One Lovely Blog Award

Escritora pisze...

Może się jednak na to skusisz :) Moje nominowanie będzie aktywne :D

Anonimowy pisze...

Wg mnie ta książka jest bardzo dobra! Naprawdę mi się podobała choć na początku myslałam że nie będzie zbyt ciekawa. A teraz czekam na kolejną część! Oryginalna i fajnie napisana,koniecznie przeczytajcie. Podoba mi się to że jest taka gruba(ponad 500 stron)więc nie kończy się tak szybko ;)Postać Colina bardzo interesująca. Naprawdę polecam :)

Anonimowy pisze...

Wg mnie ta książka jest bardzo dobra! Naprawdę mi się podobała choć na początku myslałam że nie będzie zbyt ciekawa. A teraz czekam na kolejną część! Oryginalna i fajnie napisana,koniecznie przeczytajcie. Podoba mi się to że jest taka gruba(ponad 500 stron)więc nie kończy się tak szybko ;)Postać Colina bardzo interesująca. Naprawdę polecam :)

Anonimowy pisze...

A wiadomo jest kiedy będzie następna część?

Prześlij komentarz