środa, 4 maja 2011

"Zabawa w miłość" Margaux Fragoso


„Zabawa w miłość” to zarówno debiut powieściowy, jak i autobiografia Margaux Fragoso, trzydziestoletniej Amerykanki. Poprzez słowo pisane dzieli się ona swoją historią. Historią wstrząsającą i szokującą do granic możliwości.

Margaux poznajemy, kiedy dziewczynka ma zaledwie siedem lat. Jest wychowywana przez psychicznie chorą matkę oraz ojca, który nie stroni od alkoholu, a nawet ucieka się do przemocy, próbując okiełznać dość trudny charakter córki. Pewnego dnia, bawiąc się na basenie, Margaux poznaje dorosłego mężczyznę – pięćdziesięcioletniego Petera. Początkowa przyjaźń z czasem przeradza się w niebezpieczny „związek”, który będzie trwał aż przez kolejne piętnaście lat. I choć dziewczynka, następnie nastolatka, a w końcu młoda kobieta doskonale zdaje sobie sprawę, iż stała się ofiarą pedofila, to wciąż odczuwa, że z oprawcą łączy ją nadzwyczajna więź, której nie potrafi zniszczyć.

Podczas lektury niejednokrotnie nasuwało mi się pytanie: dlaczego ona tak po prostu się na to wszystko godziła? Bo niezrozumiały jest dla mnie fakt, iż siedmioletnia dziewczynka, stopniowo dojrzewając, może świadomie i dobrowolnie pozwalać dorosłemu mężczyźnie na wielokrotne wykorzystywanie seksualne. I, w moim mniemaniu, nie tłumaczy tego żadna więź emocjonalna, choć można było wyczuć w słowach autorki, iż Peter był dla niej kimś więcej niż tylko „znajomym”. Margaux doskonale zdawała sobie sprawę, iż ich relacje są mocno nieodpowiednie, wiedziała, że kilkunastoletnia dziewczyna nie powinna spędzać czasu z mężczyzną, który mógłby być zarówno jej ojcem, jak i dziadkiem. Obserwowała swoje koleżanki, które spotykały się z rówieśnikami i miała świadomość tego, że jest w jakiś sposób „inna”. Jednakże brak zainteresowania ze strony rodziców doprowadził w konsekwencji do tego, że Margaux, pomimo wszelkich wątpliwości nasuwanych przez otoczenie, zaczęła traktować Petera jak kochanka, przyjaciela, towarzysza zabaw, a w ostateczności – jak ojca. Dlatego też w jej umyśle narodziło się silne uczucie, które nie pozwalało jej zerwać kontaktów z mężczyzną.

Biorąc tę książkę do ręki, spodziewałam się trudnej, przytłaczającej historii. Jednakże w rzeczywistości opowieść Margaux Fragoso okazała się być łatwa w odbiorze, momentami nawet zabawna, a co więcej - pokusiłabym się wręcz o stwierdzenie, że „Zabawa w miłość” jest książką przyjemną. Być może wynika to z faktu, iż nie jest to bezpośredni pamiętnik autorki, a sprawnie napisana powieść. Ponadto, jeśli się dobrze przyjrzymy, to z łatwością zauważymy, iż pomimo szokującego tematu lektura ta fascynuje i daje czytelnikowi nadzieję. Nadzieję na to, że każda ofiara ma szansę na wyjście z koszmaru i rozpoczęcie nowego życia. Fragoso pokazuje, iż nawet z pozornie beznadziejnej sytuacji da się wyjść zwycięsko. Trzeba jednak znaleźć w sobie odpowiednią siłę, rozliczyć się z przeszłością i podjąć próbę odbudowania swojego świata na nowo.

Podsumowując, pozwolę sobie przytoczyć słowa innej pisarki – Alice Sebold na temat autobiografii Margaux Fragoso: „(...) Obraz tej relacji jest szokujący i odkrywczy. Jako opowieść ofiary jest poruszający, jako dzieło literackie – genialny”. A od siebie dodam jeszcze tylko dwa słowa: naprawdę warto. 

 
Książka została przekazana od serwisu nakanapie.pl, za co serdecznie dziękuję.

niedziela, 1 maja 2011

"Krąg Magii 1. Księga Sandry" Tamora Pierce


"Księga Sandry" to pierwsza część tetralogii z gatunku fantasy autorstwa amerykańskiej pisarki, Tamory Pierce. Opowiada ona historię czwórki nastolatków - Sandrilene fa Toren, Daji Kisubo, Trisany Chandler oraz Briara Mossa - którzy wspólnie przybywają do Świątyni Wietrznego Kręgu. Mają tu, pod czujnym okiem wielkiego maga Niko, nauczyć się kontroli nad swoimi magicznymi zdolnościami. Sandry, arystokratka z bogatego domu, jest obdarzona darem wplatania światła w jedwabne nici; Daja, odrzucona przez swoich rodaków, jest szczególnie uzdolniona w obróbce metali; Tris posiada władzę nad pogodą; Briar, były złodziej, fascynuje się roślinami i z nimi właśnie wiążą się jego zdolności. Dzieci uczą się korzystać ze swoich mocy, ale również poznają smak przyjaźni, zemsty oraz uczą się wzajemnego szacunku.

Mimo, iż "Księga Sandry" ukazała się w Stanach Zjednoczonych już w 1997 roku, to w Polsce została wydana dopiero teraz. Zastanawia mnie właśnie ten fakt - dlaczego któreś z wydawnictw nie pokusiło się znacznie wcześniej o wydanie tego cyklu. Bo "Księga Sandry" to naprawdę przyjemna lektura, choć - niestety, nie mogę tego nie dodać - odniosłam wrażenie, iż Tamora Pierce pisała tę książkę z myślą o nieco młodszej części odbiorców. To spostrzeżenie pojawiło się w mojej głowie już po kilku rozdziałach, toteż całość powieści odebrałam nieco obojętnie. 

To, co zdecydowanie zaliczam do największych plusów, to świat stworzony przez Tamorę Pierce na potrzeby cyklu. Jest to świat pełen magii, tajemnic i nadnaturalnych zjawisk. Najprzyjemniejszym elementem był dla mnie, doskonale wyczuwalny podczas lektury, jego klimat. Klimat pełen spokoju, łagodności... Niejednokrotnie miałam wrażenie, jakby przez karty powieści przenikały promienie wiosennego słońca oraz podmuchy lekkiego wiaterku. Jednakże miało to także, niestety, swoje minusy - akcja toczyła się dość monotonnie, nawet, kiedy bohaterowie wpadali w tarapaty, nie odczuwałam żadnych większych emocji. Po prostu czytałam kolejne rozdziały, nie uczestnicząc w wydarzeniach, nie wczuwając się w poszczególne sytuacje. 

Niemniej jednak, uważam, iż "Księga Sandry" to niezły początek serii. Muszę przyznać, że książka posiada pewnego rodzaju urok - być może wynika to z delikatności i łagodności, które wprost emanują z tej powieści. Do lektury zachęcam przede wszystkim miłośników fantasy, lecz uprzedzam - z pewnością rozczarują się ci, którzy od "Księgi Sandry" oczekują nagłych zwrotów akcji i niespodziewanych wydarzeń. Obawiam się tylko, czy aby z owej delikatności nie wyłaniała się także, gdzieś między wierszami, pewnego rodzaju banalność... Póki co, oczekuję na drugą część cyklu - "Księgę Tris", której przedsmak, w postaci pierwszego rozdziału, można przeczytać na ostatnich stronach "Księgi Sandry".

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Initium.