piątek, 23 września 2011

"Submarino" Jonas T. Bengtsson


Z literaturą duńską dotychczas nie miałam do czynienia. Nasz rodzimy rynek wydawniczy promuje raczej pisarzy zgoła innych narodowości. A szkoda, bo w ten sposób bardzo często zdarza się, że naprawdę dobre książki pozostają gdzieś w cieniu innych, znacznie słabszych pozycji. "Submarino" zdecydowanie potwierdza tę regułę, bo jest to powieść godna uwagi, choć przyznać muszę, że nie należy do lektur łatwych i przyjemnych. 

Pierwsza część książki to historia Nicka, trzydziestoletniego mężczyzny, który właśnie wyszedł z więzienia, gdzie odsiadywał wyrok za ciężkie pobicie. Nie ma nikogo ani niczego - rodziny, mieszkania, pracy. Pomieszkuje więc w starym pensjonacie socjalnym, gdzie pokoje przypominają mysie nory, a właścicielka jest wścibską starszą panią. Nadmiar wolnego czasu zabija głównie alkoholem oraz przypadkowym seksem z młodą kobietą zamieszkującą sąsiedni pokój. W ten sposób toczy się jego życie – z zupełnym brakiem perspektyw na poprawę bytu. Poznając losy Nicka, równolegle spotykamy kolejnego bohatera książki, czyli główną postać drugiej historii. Jest to mężczyzna, którego imienia nie znamy. Wiemy o nim tylko tyle, że jest bratem Nicka, samotnie wychowuje sześcioletniego synka i jest uzależniony od heroiny. Jego żona, również narkomanka, zginęła potrącona przez samochód. Mężczyzna, zdany tylko na siebie, dąży do tego, aby jego dziecko było szczęśliwe, miało wszystko, czego mu potrzeba oraz – przede wszystkim – wyrosło na kogoś, kto nigdy nie będzie musiał wstydzić się ojca-narkomana.

„Submarino” to książka trudna i przytłaczająca duszną atmosferą – ten fakt jest wyczuwalny już od pierwszych stron. Nie ma tu miejsca na radość, szczęście i przyjemności. Autor wprowadza nas w życie ludzi, którzy nie wiedzą, czym jest prawdziwy dom, prawdziwa miłość, życie bez alkoholu, narkotyków i przemocy. Wkraczamy do tej części duńskiego miasta, która z pozoru jest zupełnie niedostępna dla ludzi „normalnych”, tych „z wyższych sfer”. Miasto, w którym żyją bohaterowie książki to miasto brudne, przepełnione wykolejonymi ludźmi. Pracują tylko nieliczni. Niewielu ma własne mieszkanie. Większość boryka się z samotnością, która jest ceną za życie w towarzystwie narkotyków. Pozory szczęścia stwarzają właśnie dragi, o które narkomani potrafią nawet żebrać, czy w desperacji decydują się sprzedać własne ciało za „działkę”.

Jonas T. Bengtsson posługuje się oryginalnym, a przy tym ciekawym stylem. Przeważają zdanie krótkie, bez ozdobników i upiększeń. Autor często zupełnie pomija chronologię wydarzeń i przeplata ze sobą kilka różnych wątków, dlatego momentami istnieje ryzyko pogubienia się we wszystkim, co opisuje. Myślę jednak, że całość, choć zawiera wiele niedopowiedzeń i niejasności, jest historią spójną i kompletną. „Submarino” z pewnością nie jest książką, po którą sięgniemy dla przyjemności, czy chwili relaksu. To pozycja trudna i wymagająca, jednak – co zawsze podkreślam przy tego typu literaturze – warto poznawać to, co z czym na co dzień nie obcujemy. Przeczytać o problemach, z jakimi gdzieś na świecie borykają się ludzie tacy jak my i podziękować losowi za szczęście, jakie przypadło nam w udziale.


 
Recenzja napisana dla portalu Lubimy Czytać
 
***
Jest fatalnie. Zupełnie nie mam na nic czasu, nie wystarcza mi go nawet na to, żeby choć trochę się wyspać, o czytaniu książek nie wspomnę... A to dopiero wrzesień! Boję się pomyśleć, co będzie później. Nie sądziłam, że klasa maturalna aż tak przytłacza ilością nauki i dodatkowych zajęć. Oby do maja... 
A jak Wam mija pierwszy miesiąc szkoły?

34 komentarze:

Mooly (Marzena Molenda) pisze...

Okładkę widziałam nieraz, recenzje tej książki przewijały mi się przed oczami, ale jakoś nigdy nie wydawały mi się warte uwagi. Teraz jakiś impuls kazał mi przeczytać Twoją i chyba przeczytam tę książkę - mimo atmosfery i przygnębiających tematów:) Pozdrawiam

Mani pisze...

Historia nietuzinkowa i na pewno warta uwagi. Sama wyznaję zasadę, że należy poznawać takie książki, więc dopisuję do listy.

Czarna Owca w Stadzie pisze...

Nie zawsze można czytać to, co łatwe, bo człowiek się uwsteczni. Jak będzie okazja, sięgnę ;D

Dusia pisze...

Książka może przytłacza, ale wydaje się dobrym tematem na moją ustną maturę (wizerunek miasta) :D

Na razie na szkołę nie narzekam, popołudnia mam teoretycznie wolne (właśnie - teoretycznie), ale zimą powinno być lepiej ;) Trzymaj się!

Bujaczek pisze...

Przytłaczająca, ale przeczytam. Czasem lubię sięgnąć po takie książki.

Aleey pisze...

Ostatnimi czasy nie mam raczej nastroju na takie powieści, ale jednak kiedyś w przyszłości chętnie bym po nią sięgnęła, jeśli akurat trafię ;)

Aleey pisze...

Ach, i jeszcze chciałam spytać, czy wysłałaś mi tę książkę, którą wygrałam w losowaniu? Bo jeśli tak to jeszcze nie doszła.

Dominika Anna pisze...

Szczerze mówiąc ta duszna atmosfera mnie nie nastraja pozytywnie do tej ksiązki. Nie będę na razie się z nią zapoznawać.

pozdrawiam.

Agnieszka pisze...

Mam tę książkę i czuję po Twojej recenzji, że bardzo mi się spodoba :) Lubię takie ciężkie klimaty...

Rudzielec pisze...

Zachęciłaś mnie. Z duńską literaturą nigdy nie miałam nic wspólnego, a żałuję.;)

Ja jestem w pierwszej klasie liceum i także nie mam na nic czasu. Lektury, sprawdziany...

Klaudia pisze...

No cóż. Literatury duńskiej w swoich łapkach chyba jeszcze nie miałam. Czas to zmienić

Meme pisze...

Pierwsze co mnie zaciekawiło to duńska literatura ;) Z tą jeszcze nie miałam możności obcować i jestem ciekawa takowego doświadczenia. Z kolei czytając dalej zaciekawiły mnie problemu poruszane przez autora. Myślę, że jest to godna uwagi, ale również trudna pozycja ;)

Deline pisze...

Myślę, że mogłabym przeczytać to dzieło, jednak w "odpowiednim" momencie ; ) Mimo wszystko, zapiszę je sobie.

LuxPerpetua pisze...

Ciekawy blog. Definitywnie myliłem się myśląc, że mierzenie sił w walce z pojmowaniem literatury jest raczej niepopularne na blogach. O ironio, jakże się myliłem ; ) W każdym bądź razie życzę właścicielce dalszej motywacji do kontynuowania dzieła.

Rapsodia pisze...

Ostatnimi czasy uciekam od ciężkich lektur, ale tą książką jestem zbyt zaintrygowana, aby przejść obok niej obojętnie.
Czekam z niecierpliwością na nową recenzję. Mnie szkoła też przytłacza :(.

Matt pisze...

Słyszałem o tej książce wiele razy. Może się na nią skuszę? ;)
PS: Zapraszam do mnie, gdzie z okazji 50. recenzji specjalny konkurs i inicjatywa ;)

Elina pisze...

Mnie nauka również klasa maturalna przytłacza, chociaż staram się naprawdę połączyć pisanie recenzji i czytanie książek z życiem szkolnym (kiepsko to idzie).
Dużo tutaj teraz ładniej :)

Życzę Ci, więc Liliowo dużo czasu na czytanie w nadchodzącym Nowym Roku i Wesołych Świąt, które u mnie właśnie się zaczęły ;)

Elina

Matt pisze...

Czy mogę umieścić cytat z twojej recenzji "Pożeracza SNów" w mojej 50. recenzji? Chciałbym, aby był to zbiór krótkich opinii czytelników, jak i moje krótkie podsumowanie. Jeżeli się zgadzasz, bardzo proszę o komentarz u mnie na blogu ;)

Floss pisze...

Ojejku, czemu tak długo Cię nie ma? : ( Czekam na nowe recenzje, znajduj czas ! : )

libertad pisze...

tez jestem fanem literatury :) a w dodatku- sama piszę ! dodaje do czytanych i zapraszam do siebie :) może ocenisz moją twórczość ? ;>

tikichomiktaki pisze...

Zapraszam do siebie na konkurs! :)
http://kronikachomika.blogspot.com/2012/07/kolejny-konkurs-u-chomika.html#comment-form

Inglisz komon pisze...

Literatura duńska jest literaturą bardzo specyficzną i ciekawą. Znam ją dopiero od kilku lat i faktycznie można się mile zaskoczyć :)

Lenalee pisze...

Eh, strasznie tęsknię za Twoją obecnością w blogowym świecie. :P Nie mam pojęcia, czy jeszcze wrócisz, bo minęła cała masa czasu, ale w każdym razie będę tu wpadać, a może jednak się jeszcze pojawisz? ;)

patrycja pisze...

Jeszcze nie zdarzyło mi się zawieść na literaturze skandynawskiej, zapiszę sobie tytuł i autora, i poszukam w bibliotece.

Anonimowy pisze...

Już 16 kwietnia Wydumamy Brednie! Wszystkich miłośników książek zapraszamy do odwiedzenia naszej strony www.wydumanebrednie.pl. Przenieście się z nami do świata literatury. Poznajcie opinie innych na temat Waszych ulubionych książek i wypowiedzcie się sami. Bądźcie na bieżąco z wydarzeniami literackimi! Niech facebook nie będzie jedyną książką, którą czytacie! Znajdźcie czas dla książek!
Wydumane Brednie
www.wydumanebrednie.pl

Marta pisze...

Nie raz słyszałam o tej książce, ale jeszcze nigdy jej nie przeczytałam, chyba już pora :)

Amanda pisze...

Nie polecam dla ludzi skłonnych do smutku i depresji - naprawdę dobra ksiązka

Timemimi 當代迷你倉 pisze...

當代迷你倉

商務中心荃灣

文件

儲存文件

虛擬寫字樓

信箱出租服務

香港自存倉

Mango pisze...

Kiedy coś nowego na blogu ? :(

Habibi pisze...

duńska literatura to jedna z moich ulubionych, chyba żadną książka nie byłam jeszcze rozczarowana

Bisok pisze...

odchodząc od ciężkich lektur wzięłam się ostatnio za coś lekkiego, ale chyba nadszedł właśnie czas na to, by powrócić do przytłaczającej tematyki:)

LeonaK pisze...

Chętnie sięgnę po nią, ale nie przy tej aurze. Raczej na wiosnę, teraz staram się serwować sobie książki jak pigułki rozweselające :D

BarbarkaW pisze...

Bardzo specyficzna książka, trudno przez nią przebrnąć. Sięgnęłam, ale nie mogę dotrzeć do końca. Nie mój klimat

tymka pisze...

sięgnę, po sesji :D

Prześlij komentarz